No i proszę, warto było się zreflektować i pójść w Krakowie do „Psa” mimo niżów atmosferycznych, mimo zadań nieodrobionych. Po to, by otrzymać od właściciela klubu „Piękny Pies” – „Wyznania właściciela klubu Piękny Pies” - księgę z rysunkami stałych bywalców: Świetlickiego Marcina, Zielonej Pauliny i Sasnala Wilhelma na przykład. Książkę wydało EMG – kultowe wydawnictwo Irka Grina. To kapitalna historia o namiętnościach, drobnych słabościach i urokliwych przygodach kilku dobrych duchów.
Zaczyna się jak klasyk gatunku (mnie się wyświetla Jerofiejew, Pilch, Chandler):
„Przestałem pić. Piłem trzydzieści sześć dni. Raczej nocy. W dzień spałem, pociłem się pod kołdrą, nie było łatwo. Teraz idę, słońce świeci, lubię jak słońce świeci. Próbuję wszystko poskładać, bo niewiele pamiętam. Bawię się myślą, że jestem alkoholikiem. Zajmuje nie to tylko na chwilę, bo nic z tego nie wynika. Piję, bo taką mam pracę. Niektórzy mi zazdroszczą, bo też by chcieli pić w pracy”.
I wszystko jest - wszystkie ideały i wszystkie wartości:
Wolność:
„Idę przez Rynek, zastanawiam się, co dzisiaj zamówię. Możliwości mam nieograniczone”.
Altruizm:
„- Postawisz mi małe piwo? – pyta Basia.
- Pewnie, że ci postawię.
- Wiesz…- patrzy na mnie z uśmiechem – małe się nie opłaca”.
Patriotyzm:
„Pazur, jeden z barmanów, nienawidzi ich. Czasami wyciąga Angola z grupy i zwabia go na zaplecze. Tam go zabija, trupa upycha za koszem na śmieci i tam go zostawia”.
Miłość:
„Wypiłem kilka szklaneczek whisky i byliśmy sobie przeznaczeni”.
Filozofia
„Samobójstwo nie jest pomysłem na życie – ze smutkiem zauważył Kiwi i wypiliśmy za duszę Darka”.
Czarno na białym widzą państwo, że klub „Pies”, jako dobro narodowe, objęty powinien być ochroną – zwłaszcza przed sąsiadami:
„Gramy już tak cicho, że nawet da się rozmawiać. Kiedy okazało się, że przeszkadzają im rowery na podwórku, postawiliśmy specjalny stojak. Ale sąsiadom naprawdę chodzi o to, abyśmy przestali istnieć. Żeby już nikt się tu nie spotykał, żeby nikt nikomu nie wyznawał miłości, żeby już nikt tu nie dyskutował i polityce, nie obalał rządów, żeby nikt nie tańczył, nie śpiewał, nie podrywał chłopców albo dziewcząt przy barze, nie przytulał się w tańcu, nie płakał nad ludzkim losem, nie obalał literackich mitów, nie grał na trąbce, żeby Poeta Ogórek już tu nie przychodził, żeby zapanował martwy spokój, żeby nikt nie oddychał, żeby wreszcie ten Piękny Pies zamienił się w zakład kosmetyczny zamykany o dziewiętnastej”.