Podobno to najgorsza rada, jakiej można udzielić osobie pogrążonej w depresji. Ale po tygodniach chuchania, przynoszenia herbaty, głaskania – przychodzi znużenie, mimowolna pretensja. Irytacja. I ma się ochotę tą osobą potrząsnąć, uderzyć ją w twarz, oblać wiadrem zimnej wody. Podświadomie próbujemy dla odmiany jakoś wyciągnąć ją na powierzchnię, przebić się do niej. Letarg, marazm, spadek energii dotyka często osoby z syndromem „try harder” (staraj się bardziej), ze skłonnościami do perfekcjonizmu. W wydanej właśnie przez Czarną Owcę książce „Nie musisz być najlepsza” Aleksander Perski i Joanna Rose pokazują rozmaite syndromy wypalenia i radzą jak nie wpaść w pułapkę perfekcjonizmu.
Potocznie perfekcjonizm kojarzy się pozytywnie, brzmi jak komplement. – Perfekcjonistka: mówimy z podziwem. W domyśle: dokładna, rzetelna, pracowita. Tymczasem perfekcjonizm niesie ze sobą szereg problemów. Jednym z nich jest silny, permanentny stres, który przeżywają takie osoby. Zaniżone albo niestabilne poczucie własnej wartości, które sprawia, że rozpamiętujemy i wyolbrzymiamy wszelkie niepowodzenia, a chętnie pomniejszamy i łatwo zapominamy sukcesy. Taka osoba nie zazna spokoju – każde kolejne zadanie ma potwierdzić jej wartość. Perfekcjonizm nas spowalnia, hamuje, podcina skrzydła. Skupiając się na szczegółach, nie ogarniamy całości, zostajemy w wąskiej perspektywie, pochyleni nad detalami, które muszą być (równie) doskonałe.
Perfekcjonizm leży często u podstaw takich chorób jak anoreksja (potrzeba kontroli), neuroza, wielu chorób somatycznych o podłożu nerwicowym (kłopoty z ciśnieniem, migreny, bule brzucha i krzyża). No ale istnieje przecież także perfekcjonizm konstruktywny! Autorzy radzą, jak sobie pomóc i cytują przy tym fragmenty książek Sylvii Plath, Doris Lessing i Baumana. Niektóre porady są ogólnikowe i irytujące (spraw sobie psa, nie trać kontaktu z własnymi emocjami – brzmi jak parodia). Inne pozwalają na małą refleksję na temat skutków niekończącego się dnia pracy.
Dlaczego w tytule książki pojawia się rodzaj żeński? Przytaczając pomiary pulsu, ciśnienia i hormonu stresu u mężczyzn i kobiet w różnych sytuacjach (w domu i pracy) - naukowcy doszli do wniosku, że w nowoczesnych społeczeństwach nadal bardziej obciążone stresem są kobiety. Po 17.00 (godzina ukończenia prac) u mężczyzn szefów poziom hormonu stresu spada, podczas kiedy u kobiet (zwłaszcza matek) - rośnie.
Taki oto popularno-naukowy poradnik dla tych, którzy muszą uczyć się odpoczywać.