Zepsem w języku łąki

Na spacerze zepsem jest najłatwiej: niemieccy, włoscy, anglosascy psiarze spotykają się na łące i mówią językiem łąki: what a wonderful dog! He is so cute! Taki pigeon, pardon: dog – english. Najtrudniej – na festiwalach, gdzie mi zawsze brakuje słów, gdzie państwo rozmawiają o poezji, krążąc wokół takich gratek jak desygnat, epifania, hermeneutyka, krypto cytat. A ja się muszę obracać w obrębie mojego słownika i czuję, jak mi jakiś wewnątrz głowy mięsień – napręża się i wydaje na świat zdania: jakieś takie niedoróbki. Poronione, bez formy. Patrzę wtedy głęboko w oczy rozmówcy, żeby mu przekazać pozawerbalnie, że tam coś jest, jakieś zwoje.

Po powrocie – lekcje obcego języka. Tato mi przezornie „Drakulę” przez kumpli podesłał. Wersja jest uproszczona, więc można bez wysiłku i z poczuciem wypełnianego obowiązku – zapuścić dołączoną płytę. Nocą, kiedy ma się siłę tylko na karmel i pop, wyobrażam sobie „the road to Castle Dracula” i trudno mi wyjść poza wizję Coppoli. Najczęściej oglądany przeze mnie film wrył się, zarządza wyobraźnią. Więc trochę zmieniam: niechże Jonathana Hakera zamiast Keanu Reevesa gra Kuba Wojewódzki, a śliczną Minę – Vanessa Paradis. Myślę, że Kuba by chciał.

Wpis “Zepsem w języku łąki” skomentowano 4 razy

  1. Bejotka pisze:

    Nie „pigeon english”, ale „Pidgin English”. Poproś Tatę o słownik Webstera (albo Oksfordzki) i go poprzeglądaj, słuchając płyty, dołączonej do Drakuli. Lingwistyczne pozdrowienia.
    P.S. Nawiązując do „psiej łąki”: Wo liegt der Hund begraben?

  2. małyjan pisze:

    pigeon? to w końcu psy, czy gołębie? i jak można się zachwycać karykaturalnym „Drakulą” Coppoli?! Murnau! Browning! Herzog!!!

  3. pantherion pisze:

    Tak, tak. A los emigranta tez lekki nie jest. W Wielkiej Brytanii juz ponad trzy lata przebywam i coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, iz nie bedzie mi nigdy z tubylcami porzozmawiac na wazkie tematy, czujac sie przy tym w pelni komfortowo. Bariera jezykowa istniala bedzie zawsze, niezaleznie od tego ile ksiazek przeczytanych/filmow obejrzanych. Pozdrawiam.

  4. Agnieszka Wolny-Hamkało pisze:

    Murnaua szczególnie polecam w kinie, z akompaniamentem. Można się zachwycać czymś karykaturalnym (camp). Można się zachwycać popkulturą (kant).

Dodaj komentarz