Jesienią węże są ospałe

Wąż zamieszkał w domu pani Sanada, pracującej w sklepie z buddyjskimi różańcami. Kiedyś na niego nadepnęła! „Jesienią węże są ospałe. Normalnie nie dają się nadepnąć”. Nadepnęła kilka razy: „nie mogła się powstrzymać”. Pewnego dnia przyszła do domu i ujrzała siedzącą na dywanie pięćdziesięcioletnią kobietę. Ktoś tu posprzątał – pomyślała pani Sanada. Wąż. Kobiety przywitały się pogodnie. Pani wąż podniosła pokrywę garnka: – Hiwako, ugotowałam twoje ulubione pulpety tsukune. Jak solennie nakryła stół. Dziwna sytuacja: nakładają sobie, piją piwo. „Późno wróciłaś z pracy”.

– Kim ty właściwie jesteś?
– Jak to kim jestem? Hiwako, to ja, twoja mama.

Wszystko jakby nigdy nic. Ale wąż się zadomawia, staje się nieprzyjemnie potrzebny. Trudno zrezygnować z ciepłych posiłków. Pięknie się wraca do domu, w którym tli się światło. Ale wąż nie jest matką Hiwako. O co więc toczy się gra? Co można wygrać (co przegrać)? Nocami ciało kobiety spłaszcza się i przylega do słupa: „Gdy już wspięła się na sufit, odetchnęła i w okamgnieniu przybrała na powrót postać węża. Zamknęła oczy. Wyglądało to tak, jakby na suficie namalowany był wąż”.

Tytułowe opowiadanie „Nadepnęłam na węża” (Karakter 2010) otwiera zbiór trzech próz Hiromi Kawakami – tokijskiej powieściopisarki. Lekturze tych hipnotycznych, wciągających opowiadań towarzyszy logika marzenia sennego. Silne napięcie wynikające z nawarstwiających się niejasności, niepewności, czy bohaterowie przeżywają rozkosz, czy ból – sprawia, że powietrze wokół książki staje się elektryczne (i nie jest to, proszę Państwa literatura iberoamerykańska. Oj nie).

Dodaj komentarz