Lepkie mirabelki

Terezia_Mora_450.jpg
Proszę zajrzeć do „Osobliwej materii” Terezii Mory.
Mam dla państwa kilka kluczy:

  1. To najniższe z wczesnych świateł, na najdalszym końcu wzgórza, tam, dokąd schodzi wszystko: strumień, ziemia, zwierzęta. Żaby i węże wracające z lasu do jeziora, żeby się rozmnażać, muszą się przedostać przez nasze podwórze. Nocami słyszymy, jak pełzną przez szczeliny w murze. Słyszę moich niewidzialnych braci między krzakami, pospiesznie połykają jagody.
  2. Obcy przystają obok nas, podziwiając nasze ubrania jak dla lalek i okrągłe oczy, a my nie mówimy jak się nazywamy. Ściskamy w garści czekoladowe batony, aż robią się z nich brązowe sztabki z wprasowanymi sreberkami i obrazkami z bajek, które czasem się pod nimi kryją.
  3. Mój brat ssie biały kamień wyglądający jak fasola. Jest sprytny, nie połyka kamienia. Opowiada dziewczynom, że dostał od naszego amerykańskiego wuja miętowy cukierek, który nigdy nie znika.
  4. Zakopujemy włosy w ogrodzie.
  5. Nigdy nie wiadomo, kiedy opłaca się wyjść. Czasem autobus z niewyjaśnionych powodów po prostu nie przyjeżdża. Nikt nas nie informuje, nie wiemy też, gdzie pytać o zaginione kursy.
  6. Kiedy wraca się z miasta i patrzy z okna autobusu, moja rodzinna okolica wygląda jak zrobiona z jednego kawałka przefermentowanej materii. Z włókien tak brązowych i niepodzielnych jak wełna naszych ubrań. (…) minutę temu autobus wypuścił mnie w brązowy zmierzch (…). Moja jasna głowa toczy się środkiem krajobrazu jak nisko wiszący księżyc.
  7. Po nawożeniu myję mojemu bratu włosy, a później siebie w miednicy z monogramem. Mój brat siedzi z ręcznikiem na głowie i przypatruje mi się. Nigdy nie zdejmujemy bielizny do kąpieli. Potem mój brat nasadza na mokrą głowę odziedziczony po dziadku kapelusz i wkłada stary zimowy płaszcz. Kiedy idziemy do przystanku autobusowego przy szosie, poły płaszcza powiewają na wietrze jak w filmach. Mój brat ma mlecznobiała skórę i jest delikatnej budowy. Niektórzy mówią, że jest słaby na umyśle, ale to nieprawda.
  8. Tańczę polkę w Florianem. Uważaj, mówi brat, to Cygan. I co z tego, odpowiadam, a deski statku pod naszymi stopami podskakują, wzniecając kurz. Zostaniesz kurwą, mówi brat głębokim głosem. I co z tego, odpowiadam i wiruje z Florianem, noga przy nodze, polka to mój ulubiony taniec.
  9. Moi bracia i ja zrywamy młode mleczne kolby kukurydzy, lepkie mirabelki, małe oczka winogron. Na cmentarzu we Wszystkich Świętych zbieramy z obcych grobów ładne grube świece i stawiamy je na naszych.



(Terezia Mora, „Osobliwa materia”, pięknie przełożyła Elżbieta Kalinowska, Czarne 2007)

Więcej o autorce we wpisie Mroczna Mora.

osobliwa_materia_200.jpgTerézia Mora
Urodziła się w 1971 r. w miejscowości Sopron na Węgrzech. W jej rodzinie mówiło się w dwóch językach: niemieckim i węgierskim. Od 1990 roku mieszka w Berlinie. Jest autorką m. in. uhonorowanego nagrodami Adelbert – von – Chamisso – Förderpreis 2000 i Ingeborg – Bachmann – Preis 1999 zbioru opowiadań „Seltsame Materie” („Osobliwa materia”, 1999; polski przekład ukaże się w 2007 roku), scenariuszy filmowych i telewizyjnych, sztuk teatralnych, powieści; tłumaczy z języka węgierskiego na niemiecki (m. in. „Harmonia caelestis” Pétera Esterházyego – za przekład otrzymała Jane-Scatcherd-Übersetzerpreis 2002). Za powieść „Każdego dnia” otrzymała Preis der Leipziger Buchmesse 2005, Mara-Cassens-Preis 2004, Preis der LiteratourNord 2004, Kunstpreis Berlin, Förderpreis für Literatur der AdK 2004.

Wpis “Lepkie mirabelki” ma jeden komentarz

  1. havnar pisze:

    powabne i momentami zwierciadlane do Aglaji Veteranyi. pani Monika i pan Andrzej mają dar do odszukiwania tego typu pereł.

Dodaj komentarz