Archiwum kategorii ''

Żulczyk – zmiana.

11 Wrzesień 2010, sobota

To jest chłopak, który ma talent do dobrych tytułów, a jak uczą poparte licznymi badaniami doświadczenia, dobry tytuł to połowa sukcesu. „Zrób mi jakąś krzywdę… czyli wszystkie gry video są o miłości”, „Radio Armageddon” i wreszcie „Instytut”. Można nie lubić samych książek, ale tytuły niosą emocje, wszystkie (coś) obiecują. Za słowem instytut stoi oficjalność, nobliwość: […]

Kogo kocham, kogo lubię, temu piszę

09 Wrzesień 2010, czwartek

Kiedy człowiek bywa w krajach dalekich, niemożliwych, jak jakiś Marco Polo, kiedy podróżuje kulinarnie – naje się, napatrzy, podpatrzy od kuchni – to mu się w domu gotować zachciewa. To mu rosną do tego narzędzia, nabiera wiary, staje się sprawny. Miękko przechodzi z jednej strony na drugą – staje się nadawcą bajecznego befsztyku, mroźnego rachatłukum. […]

Stary, gruby, owłosiony

02 Wrzesień 2010, czwartek

Etatowi żartownisie bywają najsmutniejsi. Na scenę wkładają uśmiech „jak dwurzędowy garnitur”. Potem popełniają samobójstwa w cieniu fleszów. Jakby śmiech trzeba było równoważyć. Miłośnicy subtelnego, inteligentnego humoru świetnie wiedzą, czym jest podszyty. „To szczęśliwy desperat, który tak głośno się śmieje, by zagłuszyć kroki śmierci” – pisano o Rolandzie Toporze. „Mistrz groteski”, „piewca wolności”, „demaskator hipokryzji”. Bywało, […]

Dzień, w którym zmarzłam przy kompie

30 Sierpień 2010, poniedziałek

Sofizmat: przy kompie marznie się inaczej niż na przykład w metrze. Łatwo się zapomina o zjawiskach takich jak temperatura, bawełna 100 %, polar, świat. Proszę: zimno. Zaczyna się. Kiedy ktoś mówi „zmarzłem przy kompie” wiadomo, że przegapił moment, kiedy mu stopy zmurszały w przeciągu, a palce wpadły w fiolet. Uwaga! Reanimacja wśród syczących aspiryn! Przy […]

Zasypiał jeszcze normalny

28 Sierpień 2010, sobota

Bohaterem może być chińskie ciasteczko: „Jestem mało pożywne, niezbyt smaczne (…), a jest mnie legion, już się mnie nie da wytracić, ludzie uwierzyli we mnie (…). Jestem bestsellerem”. Bohaterem może być Czas: „Trwam nieprzerwanie (…) jestem punktem w sobie samym, jestem odcinkiem samego siebie. Jestem miarą samego siebie i tylko kwestią. Liniowy i punktowy. Letni […]

Jesienią węże są ospałe

27 Sierpień 2010, piątek

Wąż zamieszkał w domu pani Sanada, pracującej w sklepie z buddyjskimi różańcami. Kiedyś na niego nadepnęła! „Jesienią węże są ospałe. Normalnie nie dają się nadepnąć”. Nadepnęła kilka razy: „nie mogła się powstrzymać”. Pewnego dnia przyszła do domu i ujrzała siedzącą na dywanie pięćdziesięcioletnią kobietę. Ktoś tu posprzątał – pomyślała pani Sanada. Wąż. Kobiety przywitały się […]

Sztuka niebycia artystą

23 Sierpień 2010, poniedziałek

Zepsem w języku łąki

21 Sierpień 2010, sobota

Na spacerze zepsem jest najłatwiej: niemieccy, włoscy, anglosascy psiarze spotykają się na łące i mówią językiem łąki: what a wonderful dog! He is so cute! Taki pigeon, pardon: dog – english. Najtrudniej – na festiwalach, gdzie mi zawsze brakuje słów, gdzie państwo rozmawiają o poezji, krążąc wokół takich gratek jak desygnat, epifania, hermeneutyka, krypto cytat. […]

Słownik nie nadąża

18 Sierpień 2010, środa

Jak można tak kochać książki? Tak się meta-foryzować, przeglądać w języku? Jak można mieć taką czujność, żeby nadążać ze swoim słownikiem za żywiołem języka? Mówienie przestaje być w takim razie czynnością niewinną, a język – narzędziem. Robi się właściwie naukę i sztukę non stop 24 na dobę. Do każdego zdania pojawia się przypis, przypis do […]

Na poboczu ciemna orgia widm

13 Sierpień 2010, piątek

Kilometr za miastem już nie umieliśmy się odnaleźć / syn padł przy szosie / dziewczyna poszła na zwiady / profesor lekceważył „zwiady” i przetrząsał bagaż / bele papierowych ręczników trzy latarki / bez baterii a więc zwykły szmelc zresztą i w noc / należało zwątpić jak się wyraził nasz kierowca / czy kierowca zabrał kuchenkę […]